» Blog » Prezentacja Grey Ranks
17-03-2012 02:01

Prezentacja Grey Ranks

Odsłony: 10

Prezentacja Grey Ranks
Kilka osób już o tym wspominało, ale nie zaszkodzi, jeśli i ja popełnię notkę. Chciałabym napisać kilka słów o prezentacji Grey Ranks, które to wydarzenie polecam Waszej łaskawej uwadze.

Czym jest Grey Ranks, zapewne już czytaliście: to indie RPG autorstwa Jasona Morningstara. Pozwala graczom wcielić się w harcerzy Szarych Szeregów, zrozumieć codzienność okupowanej Warszawy oraz doświadczenia nastolatków, którzy nagle musieli dorosnąć. To nie jest gra, w której dostajemy wypasionego gnata i rozwalamy Niemców. To gra, w której widzimy, jak świat naszego dzieciństwa wali się w gruzy. Młodzieńczy entuzjazm i wyczerpanie walką, nadzieja na oswobodzenie bliskiego sercu miasta i obawa, że skończą się szczupłe zapasy żywności i amunicji, urok pierwszej miłości i rozpacz, gdy giną najbliżsi - to przeżycia i emocje, których będzie można doświadczyć na sesji.

GRAmel wyda polską wersję za kilka miesięcy, a tymczasem zapraszamy na prezentację systemu, która odbędzie się 26 marca (w rocznicę akcji pod Arsenałem) w Centrum Edukacyjnym IPN Przystanek Historia. Prezentację organizują stowarzyszenie Wielosfer oraz Przystanek Historia.

Program:
15:00 - prelekcja o Szarych Szeregach wygłoszona przez historyka z Muzeum Powstania Warszawskiego,
16:00 - prezentacja Grey Ranks,
17:00 - 20:30 - przykładowe sesje,
17:00 - 20:30 - LARP Pogodna 44 - gra, która na Pyrkonie 2010 zdobyła prestiżową nagrodę Złotej Maski za najlepszy scenariusz.

Jeśli chcielibyście przyjść, a nie macie z kim zostawić dzieci albo młodszego rodzeństwa, nie martwcie się - przygotowaliśmy tematyczny kącik gier planszowych. Młodzi miłośnicy historii będą mogli zagrać w "Małych Powstańców" i zapoznać się z dodatkiem "Liberator", który niedawno ukazał się nakładem wydawnictwa Egmont.

Po dodatkowe informacje zapraszam na fanpage Przystanku oraz facebookowy event. Aktualnie trwa konkurs promujący wydarzenie - do wygrania album o Stefanie Korbońskim, działaczu Polskiego Państwa Podziemnego.

Tyle oficjalnie.

Gdy w komentarzu pod notką Szarego Kocura wspomniałam o swoim zaangażowaniu w promocję, sil zwrócił do mnie z kilkoma pytaniami. Całość wywiadu możecie przeczytać na jego blogu. W skrócie: wyjaśniam tam, dlaczego IPN bierze w tym udział. Chciałabym też przytoczyć jedno z pytań oraz (z małymi skrótami) moją odpowiedź:

Czy robienie gry, a na dodatek wspieranie jej przez IPN, o właśnie Powstaniu Warszawskim czy podobnych wydarzeniach, nie jest, hmm… nieodpowiednie, moralnie nieuprawnione, kontrowersyjne?
A czy w historii jest w ogóle coś niekontrowersyjnego? Niektóre wydarzenia sprzed kilkuset lat do dziś rozpalają emocje i nic nie wskazuje na to, by to się zmieniło. Zależy nam na upowszechnianiu wiedzy o najnowszej historii Polski w taki sposób, by ta wiedza rzeczywiście była przyswajana – a więc w sposób atrakcyjny dla odbiorców. Wielu młodych ludzi zainteresowało się Powstaniem dzięki płycie zespołu Lao Che, inni zachwycili się komiksem, którego scenariusz napisał muzyk Cool Kids of Death. (...)

Gry – zarówno fabularne, jak i planszowe czy komputerowe – mogą być świetnym narzędziem do upowszechniania wiedzy o jakimś wydarzeniu. Nie sądzę, aby było coś niestosownego w tworzeniu erpega o takiej tematyce, jeśli traktuje się temat poważnie i bierze pod uwagę aspekt edukacyjny. Na przykład film Hardkor ’44, choć niezwykle efektowny, nie przyda się w nauczaniu historii, bo jest w pewien sposób „odrealniony”. Ale już Combat Mission: Beyond Overlord – gra komputerowa sprzed bodaj 10 czy 12 lat – może być świetną pomocą dla nauczyciela.

W ramach projektu „Uczniowie obchodzą ważne rocznice historyczne” młodzież jednego z warszawskich liceów zorganizowała na Przystanku happening, w ramach którego uczniowie wcielili się w role studentów strajkujących w marcu 1968 r. Podczas ubiegłorocznej Nocy Muzeów uczestnicy mogli zrobić graffiti wzorowane na satyrycznych obrazkach z lat 80. (...) Zapewne znajdzie się ktoś, dla kogo będzie to zbyt nowatorskie czy wręcz kontrowersyjne, ale na jedną taką osobę przypada dziesięć innych, do których nie trafiały tradycyjne metody i dopiero gry czy filmy obudziły w nich zainteresowanie jakimś wydarzeniem.


Dlaczego to cytuję? Dlatego, że dyskusja na blogu Szarego Kocura ucieszyła mnie, bo dowodzi, że historia wciąż budzi emocje. To dobrze. Nie martwi mnie, gdy od nowa wraca się do tematów takich jak Zaolzie, Jedwabne, Powstanie Warszawskie czy stan wojenny. Będę się martwić wtedy, gdy zapadnie cisza. I nie dlatego, że jako historyk in spe boję się o przyszłą pracę, a dlatego, że - moim zdaniem - historia powinna boleć. Drażnić, może to lepsze słowo. I nie mam na myśli samobiczowania, tylko ciągłe zadawanie pytań "Dlaczego tak było?", "Było warto?", "Czy można było inaczej?" i ciągłe szukanie odpowiedzi. Nie chciałabym utonąć w obrzydliwie słodkiej masie zadowolenia z siebie, gdzie powtarza się tylko, że jest fajnie, więc nie ma sensu wracać do tego co było - bo a nuż uszczypnie, zaboli, a po co rozdrapywać rany, tak przyjemnie jest nie myśleć...

Oczywiście - wszystko można robić dobrze albo źle. Niektórzy ludzie mają delikatność walca drogowego i potrafią skutecznie zniechęcić do jakichkolwiek dyskusji. Inni są przewrażliwieni na punkcie kanonu i każde nowe podejście traktują jak zamach na najświętszą świętość. Grey Ranks na szczęście nie popada w żadną skrajność. Odpowiednim wydaje mi się zacytowanie fragmentu recenzji z RPGnet: Done wrong, this game could have been a terrible insult to the brave polish people who fought and died during the war. Fortunately this work has been done right, it takes it subject very seriously and playes are driven to experience all the horrors of war. Author, Jason Morningstar, treats the subject matter with all the respect and delicacy it deserves.

Na pewno wśród czytajacych moją notkę znajdą się osoby, których nie przekonała opinia recenzenta i do Grey Ranks podchodzą nieufnie. Inni być może dali systemowi 10/10 za sam temat. Wszystkich zapraszam na prezentację - przyjdźcie, zagrajcie i przekonajcie się, czy mieliście rację. Nawet jeśli uznacie, że ten system to jeszcze nie jest "to", będziecie mogli zobaczyć, czy w ogóle trafia do Was RPG w realiach historycznych.

Do mnie trafia. To jest mądra gra. I oby takich było więcej.

Komentarze


ram
   
Ocena:
0
"Ale w sumie Twoją reakcję rozumiem - raczej nie spotkaliby się z entuzjazmem. Co jest zrozumiałe po latach jednostronnego przedstawiania historii."

Hmm, a może to po prostu, delikatnie mówiąc, nie jest najlepszy pomysł, żeby zapraszać żołnierzy strony, która dopuściła się wielu zbrodni na ludności cywilnej, na spotkanie promujące GR?

Dodatkowo, zabawne, ale powyższy fragment Twojej wypowiedzi świetnie pasuje do Twojego zdania o IPN :)

"Chcesz poznac dogłębnie konflikt? - poznaj go z obu stron. Wnioski i tak wyciągniesz własne."

Rozumiem, że to tryb bezosobowy.

"Poza tym, w moim poście było więcej tematów wartych odniesienia."

Nie byłem zainteresowany ;)

"...wybranie tylko tego najbardziej kontrowersyjnego i najłatwiejszego do trolowania jest spłycaniem sprawy i dobrym sposobem na flejm, nie na dyskusję."

Taak, a Ty inkwizycję wyciągnąłeś. Finezja :)

Reasumując, też uważam, że wspomnienia żołnierzy Wehrmachtu mogą być ciekawe (czytałem zresztą niedawno długi wywiad z niemieckim żołnierzem, który brał udział w tłumieniu powstania), ale zapraszanie ich na spotkania tego rodzaju to już, lekko mówiąc, gruba przesada, .
Nie sądzisz?

Pozdrawiam.
btw - wstaw Rorschacha :)
17-03-2012 18:52
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Zostanę przy Komediancie, dziękuję :)

Oczywiście że zaproszenie "drugiej strony"byłoby przesadą, tym bardziej "tylko" na promocję gry.
A jednak sądzę, że wielu ludzi nie przeczytało tego wywiadu czy podobnych relacji, oraz raczej śmiem wątpic, ze tego rodzaju informacje zostaną przedstawione na prelekcji o Szarych Szeregach w IPNie- choc przydałoby się to grze, by gracze mieli pełniejszy obraz wydarzeń.

To dopiero byłaby lekcja historii!
Bo ja np mam wątpliwości, czy "szlachetni harcerze" byli rzeczywiście tak szlachetni i wspaniali jak się ich przedstawia w lekturach szkolnych czy w wielu opracowaniach o tej tematyce, czy chocby w mitologii harcerskiej.
Choc przyznam, że nie natknąłem się na źródła które twierdziłyby jakoś bardzo inaczej, ale też przyznam że nie interesuje mnie jakoś hiper temat powstania w Warszawie.
Zakładam jednak, że jak w kazdej wojnie i podczas każdej partyzantki obie strony dopuszczały się zbrodni - mieliśmy to w Iraku, mieliśmy w Afganistanie, wcześniej w Wietnamie, czemu w PL miałoby byc inaczej? Do tego dzieci (jak Kalashnikov Boys w Afryce). O tym się jednak mało, jeśli wogóle, mówi.
17-03-2012 19:18
ram
   
Ocena:
+1
"Zakładam jednak, że jak w kazdej wojnie i podczas każdej partyzantki obie strony dopuszczały się zbrodni"

Nie, no znaj proporcją, mocium panie. Przynajmniej jeśli chodzi o dws czy pw'44.

A jeśli Cię ta ciemna strona interesuje, to m.in. IPN wydawał materiały dotyczące bandycenia się podziemia niepodległościowego.

A na koniec klasyka zacytuję:
"W moim poście było więcej tematów wartych odniesienia" :)

I sam sobie innym klasykiem odpowiem:
"Nie byłem zainteresowany." :)

Pozdrawiam.
17-03-2012 19:51
Tyldodymomen
    offtop od offtopu
Ocena:
+2
Brązownictwo historii jest uprawiane wszędzie i w sumie z pożytkiem dla narodowej kultury. Co nas jednak odróżnia od innych krajów-wciąż za bardzo eksplorujemy klęski, dramaty, nieudane powstania a deprecjonujemy autentyczne osiągnięcia naszej przeszłości. Ze swej strony chciałbym aby dużo większe fundusze szły na popularyzacje powstania wielkopolskiego, bitwy warszawskiej,możliwych do ujawnienia podziwianych operacji polskich tajnych służb czy chociażby spektakularnych sukcesów militarnych okresu I RP, do Bitwy Wiedeńskiej włącznie.(Ostatnio sporo się poprawiło, ale wciąż dużo ejst do zrobienia)
Nasza historia nie cierpi na nadmiar zwycięstw, niemniej popularyzacja martyrologii ponad sukcesy powodowała kształtowanie kolejnych pokoleń zakompleksionych Polaków czego rewelacyjnym dowodem jest Małyszo/Kubico/Kowalczykomania. Sporty niszowe o średniej popularności na punkcie których oszalała Polska bo wreszcie "nasi" górą. Przeciętny Polak w imie małego sukcesu nagle stawał się ekspertem od opon/smarowania nart/nachylenia skoczni/techniki biegania narciarskiego.
Reasumując
Idzie ku lepszemu, ale wciąż sporo jest do zrobienia.Dlatego uważam że całość funduszy IPNowskich powinna iść na edukację i popularyzacje historii a nie na dublowanie kompetencji sądów i instytów historii w całej Polsce.
17-03-2012 20:05
ram
   
Ocena:
+2
@ ~dymomen
Pełna zgoda, z wyjątkiem ostatniego zdania.

Dobrze byłoby, gdyby powstało Muzeum Bitwy Warszawskiej.

"Do zadań Instytutu należy gromadzenie i zarządzanie dokumentami organów bezpieczeństwa państwa, sporządzonymi od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r., prowadzenie śledztw w sprawie zbrodni nazistowskich i komunistycznych oraz prowadzenie działalności edukacyjnej."

I to też jest potrzebne.

I coś na temat.
Mam na dysku taki pdf "GREY RANKS V1.9 04 NOV 2005" (pod GNU Free Documentation License). Chyba nawet na polterze linkowany.
Nowe GR to coś dużo większego?
17-03-2012 20:14
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Nie, no znaj proporcją, mocium panie. Przynajmniej jeśli chodzi o dws czy pw'44.
Rozwiń proszę, bo nie wiem czy dobrze zrozumiałem - o co chodzi z tą proporcją?
17-03-2012 20:37
Tyldodymomen
   
Ocena:
+1
"Do zadań Instytutu należy gromadzenie i zarządzanie dokumentami organów bezpieczeństwa państwa, sporządzonymi od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r., prowadzenie śledztw w sprawie zbrodni nazistowskich i komunistycznych oraz prowadzenie działalności edukacyjnej."

Tak są zdefiniowane zadania. Niemniej w praktyce to dublowanie kompetencji Archiwów Państwowych (zarządzani i gromadzenie dokumentów ) oraz Instytutów Historii ( praca naukowa- publikacje, konferencje, doktoraty, habilitacje- to tez odbywa się pod egidą IPN a cięzko podpiąć to pod śledztwa w/s zbrodni ). Wynika stąd że racje bytu mają pion edukacyjny i STRICTE śledczy( być może jako organ specjalny prokuratury? ). Reszta kompetencji jest juz opłacana przez państwo, po co mnożyć administracje i biurokracje? IPN poza tym że jest fantastyczną platformą edukacyjną ma też ciemne strony : jak wojenki z uniwersytetami o archiwa do przebadania( a i czasem z dziennikarzami), szybkie i łatwe awanse "prawomyślnych " historyków( lepszy przelicznik punktów za prace naukową w IPNie i jego publikacjach niż uniwersyteckich ), brak dostatecznej autonomii politycznej czy trwonienie publicznych pieniędzy ( których w humanistyce ejst jak na lekarstwo) na dublowanie kompetencji które możnaby umieścić w ramach istniejących już struktur. Najbardziej mi szkoda takich ludzi jak Jade którzy muszą świecić oczyma za "wojenki na górze" i walczyć jak Don Kichot z opinią o IPNie jako przechowalni politycznie zaangażowanych cietrzewi ( co niestety jest w jakiejś cześci prawdą)
17-03-2012 20:42
ram
   
Ocena:
+1
Tylko o to, że nie ma żadnego porównania jeśli chodzi o dopuszczanie się zbrodni przez "obie strony" walczące pw'44.

Napisałeś:
"Zakładam jednak, że jak w kazdej wojnie i podczas każdej partyzantki obie strony dopuszczały się zbrodni"

@T-men
"Wynika stąd że racje bytu mają pion edukacyjny i STRICTE śledczy( być może jako organ specjalny prokuratury? ). Reszta kompetencji jest juz opłacana przez państwo, po co mnożyć administracje i biurokracje?"

Wydaje mi się, że bez tych wspomianych przez Ciebie dodatkowych kompetencji IPN działałby mniej sprawnie, ale doceniam argument.

Co do "wojenek na górze" - przyznasz też chyba, że jednak często przyprawia się IPN gębę?
17-03-2012 20:49
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
T-men, a mi nie szkoda, bo Jade ma wybór przecież, jest mądrą dziewczyną, doktorat chce robic, - siedziec w Instytucie ani świecic oczami nie musi. Najwidoczniej jej to pasuje. Gdyby nie pasowało, to by nie broniła.

Edycja, bo wskoczyło w międzyczasie.

ram, czyli że jak rozumiem, zbrodnia zbrodni nie równa? Jak ginie 1000 ludzi to jest zbrodnia, jak ginie równie brutalnie 50ciu to jest ok?
17-03-2012 20:50
Tyldodymomen
   
Ocena:
+1
Nie bardzo ma wybór bo większośc Uniwersytetów odrzuciła model subsydiarny finansowania mniej dochodwych wydziałów, czego efektem jest np zamrożenie/wstrzymanie etatów dla młodych doktorantów na takich kierunkach jak np historia, archeologia czy nauki polityczne. Mało która uczelnia prywatna zajmuje się powaznie humanistyką, ale tam też trzeba mieć już jakieś osiągnięcia by zostać zatrudnionym.Stypendium doktoranckie jest za małe, można też się nie załapać i walczyć o każdą złotówkę na wyjazd badawczy.Ewentualnie wyłożyć fundusze z własnej kieszeni, ale podejrzewam że na luksus niepracowania przez 4 lata Jade nie może sobie pozwolić.

IPN pod tym względem jest dużo lepszy (fundusze badawcze, stypendia i/lub etaty etc). Więc jest najlepszym wyborem pod kątem finansowo-socjalnym dla poczatkującego naukowca

edyta: gęba jest dorabiana na własne życzenie, jak choćby promocja publikacji Zyzaka w której , jak to każdy historyk ma w zwyczaju, uznaje wszystkie Bolkowizmy za dobrą monetę i prawdę objawioną bo pasuje mu do symaptii politycznych.( kilka takich pachnących polityką kruczków skutecznie utrwala obraz IPNu.Nie da się tego zmienić bez zapewnienia mu takiej autonomii jak instytuty badawcze PANu czy ośrodku uniwersyteckie. A to wymaga zmiany struktury tej instytucji)
Twój upór Ramie w kwestii IPNu sugeruje że masz zawodowe relacje z tą instytucją. Mam rację?
17-03-2012 21:11
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
byc albo miec, odwieczny dylemat. Chyba że ktoś ma i jest równocześnie - tym bardziej szczęściarz, nie ma co żałowac :)
17-03-2012 21:15
ram
   
Ocena:
0
@ zigzak
"ram, czyli że jak rozumiem, zbrodnia zbrodni nie równa? Jak ginie 1000 ludzi to jest zbrodnia, jak ginie równie brutalnie 50ciu to jest ok?

No nie mów, że tak to zrozumiałeś.

O co mi chodziło:

- nieporównywalna skala, (chociaż, że zdarzały się zbrodnie wojenne powstańców);

- rozkazy dowództwa - niemieckie przyzwolenie na zbrodnie.

- nie należy pomijać, tuszować zbrodni popełnionych przez naszych żołnierzy, ale szczegółowe opisywanie ich np. na krótkim spotkaniu dotyczącym ogólnie pw'44 byłoby raczej zaciemnieniem obrazu (można wspomnieć, że zdarzały się i były karane).

ed.
"gęba jest dorabiana na własne życzenie"

Wg mnie gruba przesada. Zresztą Zyzak wtedy chyba tylko na kserze w IPN pracował - to nie była ich publikacja. Zesztą Gontarczyk dość ostro ją skrytykował.

"Twój upór Ramie w kwestii IPNu sugeruje że masz zawodowe relacje z tą instytucją. Mam rację?"

Taak, a Twoje zdanie sugeruje, że byłeś zawodowo związany z PZPR i SB ;)
Daj spokój :)

Jasne, że żadna instytucja nie jest idealna, błędy, władza itp., ale te ostre medialne ataki na IPN są mocno przesadzone.
Tyle.

Jade, przepraszam za offtopowanie :)

A na temat jeszcze raz: GR mocno się różni od wspomianego pdf?

17-03-2012 21:17
Szary Kocur
   
Ocena:
+1
Jako że swoje stanowisko wyłożyłem już w znacznej części na swoim blogu podczas burzliwej dyskusji (i do tego skończyłem pisać coś co uważam za jej zakończenie ze swojej strony ledwie chwilę temu), a większość rzeczy, które bym powiedział padła już wyżej powiem, że przyjdę, a treść notki stała się kolejnym krokiem na drodze do wyzbycia się obaw wobec tej gry.

A fragment wywiadu dobił mnie, bo kiedy kiedyś kupiłem Combat Mission:BO w postaci używanej płyty z KGŚ, to nauczyłem się, że małe, widoczne tylko z jednej strony pęknięcie to dość by instalacja stanęła wpół drogi. A tu okazuje się, że według kolejnej osoby jest tak dobra, jak słyszałem.
17-03-2012 23:46
Eva
   
Ocena:
0
Boże, człowiek wyjdzie na dwór bo ładna pogoda w końcu, a tu taki flejm...
Anyway, KRed - ściągasz ;P
18-03-2012 01:07
Jade Elenne
   
Ocena:
+2
Łojej, wiosna za oknem, a Wam się chce siedzieć i komentować...;P

>>>Szary Kocur
kiedyś kupiłem Combat Mission:BO w postaci używanej płyty z KGŚ, to nauczyłem się, że małe, widoczne tylko z jednej strony pęknięcie to dość by instalacja stanęła wpół drogi. A tu okazuje się, że według kolejnej osoby jest tak dobra, jak słyszałem.
Historią wojskowości się nie param, ale ludzie, którzy się w niej specjalizują, też CM bardzo chwalili. Kiedy w to grałam (wieki temu) sprawdziłam z ciekawości losowe jednostki i zgadzało się to z encyklopediami, albumami, itp. A abstrahując od wierności szczegółom, po prostu fajnie się w to grało. Jeśli kiedyś jeszcze wpadnie Ci w łapy - nie wahaj się.
W ogóle to w nauczaniu historii można wykorzystywać różne fajne rzeczy. Znajoma doktorantka na lekcjach w podstawówce często pokazywała jakieś ciekawostki z YouTuba, inna nauczycielka w ramach "wprowadzania w klimat" puszczała klasie Kaczmarskiego, moi ćwiczeniowcy często robią zajęcia w terenie... Mało się słyszy o wykorzystywaniu gier komputerowych, ale mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu.
A przede wszystkim to cieszę się, że przyjdziesz.

>>>Tyldomomen
Ze swej strony chciałbym aby dużo większe fundusze szły na popularyzacje powstania wielkopolskiego, bitwy warszawskiej,możliwych do ujawnienia podziwianych operacji polskich tajnych służb czy chociażby spektakularnych sukcesów militarnych okresu I RP, do Bitwy Wiedeńskiej włącznie.
Pełna zgoda. Osobiście uważam za wielką niesprawiedliwość, że wciąż tak mało mówi się o powstaniu wielkopolskim, pięknym i ważnym zwycięstwie. Za mało mówi się i pisze o Cyrku Skalskiego, Enigmie, o ludziach pokroju Starzyńskiego czy Korfantego. Nie wiem, jak to możliwe, że w innych państwach nawet klęski wspomina się tak, jakby to były zwycięstwa, a w Polsce zwycięstwa traktuje się jak klęski.
IPN ma na przykład projekt poświęcony Polakom, którzy w trakcie wojny ratowali Żydów. To trochę co innego niż podane przez Ciebie przykłady, ale moim zdaniem to też bardzo ważna rzecz - ciche, codzienne bohaterstwo, nieraz wymagające odwagi większej niż na polu bitwy. I piękny przykład tego, że nawet w nieludzkich czasach można pozostać człowiekiem.

IPN poza tym że jest fantastyczną platformą edukacyjną ma też ciemne strony : jak wojenki z uniwersytetami o archiwa do przebadania( a i czasem z dziennikarzami), szybkie i łatwe awanse "prawomyślnych " historyków( lepszy przelicznik punktów za prace naukową w IPNie i jego publikacjach niż uniwersyteckich ), brak dostatecznej autonomii politycznej czy trwonienie publicznych pieniędzy ( których w humanistyce ejst jak na lekarstwo) na dublowanie kompetencji które możnaby umieścić w ramach istniejących już struktur.
Sporo w tym racji, choć nie mogę całkiem się zgodzić. Archiwa bezpieki to na tyle specyficzny rodzaj dokumentów, że do badania czy choćy uporządkowania takich akt i tak potrzeba dodatkowego przygotowania. Oczywiście można by w tym celu wyodrębnić specjalny dział w ramach AP, ale to znów koszty i potrzeba przeszkolenia ludzi. Jestem za tym, by oprócz pionu edukacyjnego (popularyzatorskiego) i prokuratorskiego IPN miał też badawczy, aczkolwiek całkowicie zgadzam się z Twoją wypowiedzią o autonomii - PAN jest tu rzeczywiście dobrym wzorem (co brzmi zabawnie, gdy się na rodowód PAN-u spojrzy:P). Obecna ustawa o IPN-ie budziła sporo kontrowersji - sama byłam wobec niej mocno sceptyczna - ale wygląda na to, że się sprawdza. Ciężko znaleźć złoty środek między państwowym garnuszkiem a niezależnością, bo pojawia się groźba, która niedawno zawisła nad Kartą.

Nie demonizowałabym punktów, bo w przypadku humanistyki z publikacjami i tak jest schizofreniczna sytuacja - nagradza się za publikacje w kiepskich pismach anglojęzycznych, a zasłużone wydawnictwa francuskie czy niemieckie są poza listą filadelfijską... Ciężko też mówić o trwonieniu publicznych pieniędzy, gdy budżet Instytutu ciągle się kurczy, IPN nie może nawet wykupić budynku na Towarowej, swojej głównej siedziby.

Ewentualnie wyłożyć fundusze z własnej kieszeni, ale podejrzewam że na luksus niepracowania przez 4 lata Jade nie może sobie pozwolić.
Nie może. Ale Jade robiła w życiu różne rzeczy, a pomysł zawodowego zajmowania się historią pojawił się u niej niedawno. Wcale nie wykluczam, że doktorat będę robić swoją drogą, a żyć z czegoś zupełnie innego. Jak mnie głód przyciśnie, to pójdę chałturzyć w prasie kobiecej, o! :P
A tak na serio: nie świecę oczami za IPN, żadnym pijarowcem nie jestem. Bronię Instytutu gdy uważam, że krytyka jest niezasłużona, krytykuję, gdy coś mi się w nim nie podoba. Tak samo jak będę bronić/krytykować Polteru, GW czy cyklistów.
Z tymi finansami, jak wyżej piszę, wcale nie jest różowo. I nie tak łatwo dziś dostać w IPN-ie etat. No ale mnie to nie dotyczy, jestem wolontariuszką i to co robię, robię dla przyjemności.

>>>ram
Dobrze byłoby, gdyby powstało Muzeum Bitwy Warszawskiej.
+100
Niestety, w Warszawie mamy Muzeum Niepodległości, które robi wielkie NIC. Muzeum Katyńskie, które pod MN podpada, zostało zamknięte do remontu w 2008 r. i od tamtej pory śladu po nim nie ma. A Muzeum Bitwy Warszawskiej zapewne zostałoby podciągnięte pod Muzeum Niepodległości. Czyli, krótko rzecz ujmując, działałoby głównie na papierze.

Słuszna uwaga na temat Zyzaka. Zresztą, facet najbardziej sam sobie tą publikacją zaszkodził.

Jade, przepraszam za offtopowanie :)
Zamiast przepraszać, offtopikuj tak dalej - fajna dyskusja wyszła i cieszę się, że tyle tu ciekawych komentarzy;)

>>>Zigzak
Może pamiętają jak to jest gdy dzieci otwierają do nich ogień? i jakie to uczucie do nich strzelac?
Poruszasz tu ciekawą kwestię, która mnie też itryguje: jak to jest, że dzieci-partyzantów albo ludzi, którzy mieli się wysadzać podczas wizyty Hitera w Warszawie traktujemy jak bohaterów, a dzieci wysadzające się w Palestynie - jak terrorystów? Temat na dłuższą debatę, sama mam na ten temat trochę przemyśleń, a na razie zostawię Was z tym pytaniem. Może nie teraz i nie tutaj, ale mam nadzieję, że kiedyś będzie sposobność o tym podyskutować.

I przykład ze służbami wywiadu fajny - szkoda tylko, że głosy opozycyjne musiały przyjśc same, a nie zostały zorganizowane przez IPN.
Ale to nie była dyskusja "zły wywiad kontra dobrzy inwigilowani", tylko porównanie dwóch sposobów pisania o służbach. Oprócz autorów w panelu udział wzięło też trzech historyków. Natomiast na sali mieliśmy zarówno wyznawców Cenckiewicza i fanów Siemiątkowskiego, jak i wspomnianych oficerów. A więc punktów widzenia było tu nawet więcej. To nie jest tak, że IPN robił promocję Cenckiewiczowi, Siemiątkowski przyszedł przypadkiem, a oficerowie byli na sali uciskaną opozycją:P

Oczywiście że zaproszenie "drugiej strony"byłoby przesadą, tym bardziej "tylko" na promocję gry.
To jest raczej kwestia, hmm, delikatności. Czym innym jest robić z żołnierzem Wehrmachtu wywiad na potrzeby książki czy filmu, a czym innym -zapraszać na spotkanie, na które mogą przyjść byli powstańcy albo ich rodziny. Fundować takie spotkanie komuś, kto w Powstaniu stracił całą rodzinę byłoby - moim zdaniem - zwyczajnie niewłaściwe. Ale, tak jak pisałam wielokrotnie, każdy ma inną wrażliwość.

Przy okazji, już tak offtopowo, polecę książkę "W celi śmierci" Mateusza Wyrwicha. Jest w niej wywiad z Josefem Schleyenem - nazistą, który po wojnie wysługiwał się komunistom. Czytałam to dawno temu, ale nigdy nie zapomnę wrażenia, które temu towarzyszyło. I powiem tylko tyle: nawet dziś, po tylu latach od wojny, nie chciałabym takiego człowieka zaprosić na żadne spotkanie. W ogóle bałabym się go spotkać.

Mam nadzieję, że jest to oczywiste, ale na wszelki wypadek zaznaczę, że moje wypowiedzi na tym blogu i w komentarzach nie stanowią oficjalnego stanowiska IPN-u, Poltera, ani żadnej instytucji z którą jestem lub byłam związana.
18-03-2012 03:57
Kot
   
Ocena:
+1
I Jade wystraszyła 'dyskutantów' metodą TL;DR. :)
20-03-2012 12:21
Jade Elenne
   
Ocena:
0
Tia, następnym razem będę pisać same krótkie komentarze - do każdego dyskutanta oddzielnie:P

Kocie, skoro jedziesz na Pyrkon, to może i do Warszawy zawitasz?
20-03-2012 20:14
Kot
   
Ocena:
0
@Jade: Na razie nie zapowiada się. Pyrkon jest niestety prezentem urodzinowym, który zaplanowałem odpowiednio wcześniej (znaczy się zacząłem planować na poprzednim Pyrkonie). Niby mógłbym wracać przez Warszawę, ale nie wiem, czy moje finanse to zniosą...
Kto wie. Może...
21-03-2012 16:53
Jade Elenne
   
Ocena:
0
>>>Kot
Wracaj przez Warszawę - dużo drogi nie nadłożysz, a przedłużysz sobie konwent, ot co! Nie muszę chyba dodawać, że zapraszam na herbatkę przy tej okazji.

>>>ram
Mam na dysku taki pdf "GREY RANKS V1.9 04 NOV 2005" (pod GNU Free Documentation License). Chyba nawet na polterze linkowany.
Nowe GR to coś dużo większego?

Dużo. GRAmel napisał, że ten pdf to była bardzo wstępna wersja.
22-03-2012 00:03

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.