Druga edycja zjAvy zaczęła się dla mnie w piątek, skończyła zaś we wtorek. Skupię się jednak na momencie kluczowym, czyli sobocie i niedzieli. Na Banacha dotarłam ok. godziny 11 i z miejsca pobiegłam do orgowni, gdzie czekały na mnie pudełka z grami Instytutu Pamięci Narodowej. Zaniosłam je do Games Roomu, przygotowałam sobie stanowisko i czekałam na potencjalnych graczy… Nie czekałam długo, bo już wkrótce pojawił się kilkuletni Wiktor, który - dopingowany przez dumnego tatę - udowodnił, że Pamięć ’39 to nie jest gra dla takich stetryczałych bab jak ja. Jeszcze przed końcem rozgrywki ujrzałam kolejnych chętnych. Trójka młodzieńców, w tym dobrze Wam znany Janek ‘Wędrowycz’ Jęcz, chciała zapoznać się z najnowszym hitem wydawniczym IPN-u, czyli Kolejką. Dużo śmiechu, nieprzewidzianych zwrotów akcji i determinacji w kompletowaniu listy zakupów – partyjka była nad wyraz sympatyczna; dziękuję chłopakom za wspólnie spędzony czas. Do dyspozycji konwentowiczów były wszystkie gry wydane przez Instytut Pamięci Narodowej, ale to Kolejka cieszyła się największym zainteresowaniem.
Po skończeniu prezentacji i udzieleniu wywiadu na temat gier IPN-u, zasiadłam na stanowisku akredytacyjnym, zwalniając Maga, który przebywał tam od rana. Dyżur nocny na akredytacji pełnił niezmordowany Posejdon, któremu towarzystwa dotrzymywali Ernest (nasz nieoceniony ochroniarz) i Zwierz. W tym zacnym gronie spędziłam jeszcze trochę czasu, przysłuchując się opowieściom o konwentach dawnych i obecnych, a potem na własnej skórze przetestowałam warunki panujące w Org Sleep Roomie. Korzystając z okazji, pragnę przeprosić nieznajomego konwentowicza, którego nad ranem poczęstowałam solidnym kuksańcem. To nic osobistego, po prostu mam niską tolerancję na chrapanie.
W południe znów dyżurowałam na IPN-owskim stoisku, a potem pomogłam w uprzątnieciu akredytacji i wróciłam do Games Roomu, gdzie za chwilę miano ogłosić wyniki loterii erpegowej. Autorce wpisu przypadła zaszczytna rola „sierotki” losującej karty uczestników. Razem z loterią konwent oficjalnie się skończył, pozbierałam więc swoje graty i w towarzystwie polterowych znajomych ruszyłam na północ.
Z perspektywy kilku dni dostrzegam, że tym razem za mało pracowałam, a za dużo odpoczywałam. Cóż, każdy ma jakieś niedociągnięcia; mam nadzieję, że zrehabilituję się na Avangardzie. Tak czy siak, bardzo miło wspominam zjAvę, a przede wszystkim ludzi, których tam spotkałam. Dziękuję wszystkim za przybycie, kulturalne zachowanie i udowodnienie, że po kilkunastu godzinach grania wciąż można być pełnym energii. Dziękuję za wszystkie dłuższe i krótsze pogawędki, tulacze i uśmiechy. Co prawda tym razem nie udało się zorganizować herbatki, ale wkrótce to nadrobimy;)
Tradycyjne pozdrowienia i podziękowania:
Na pewno kogoś pominęłam, więc z góry przepraszam. Wszystkim dziękuję za każdą dobrą chwilę i wyrażam nadzieję, że niedługo spotkamy się na kolejnych konwentach. I obyście na wszystkich zlotach bawili się równie dobrze, jak ja - dzięki Wam - na zjAvie.
Do zobaczenia na Avangardzie!
Poleć innym tę notkę